Diamenty kojarzą się z bogactwem. To źle czy dobrze?

W zamierzchłych czasach, przed moimi narodzinami, nikt nie słyszał o komputerach ani tym bardziej o sztucznej inteligencji (artificial intelligence ), mówiliśmy po łacinie. A internet polegał na tym, że goniec gnał co koń wyskoczy z papirusem w sakwie. Pewnie zżera was ciekawość, co za treść zawierał ów papirus opatrzony cesarską pieczęcią? To żadna tajemnica: Tytus Flawiusz Wespazjan (9 n.e. – 79 n.e.), któremu Neron zostawił pusty skarbiec, twittował ( czy może twitterował) do poddanych, że trzeba uiszczać opłatę za korzystanie z publicznych toalet. Stąd pochodzi sentencja ćwierkana do dziś, że „pecunia non olet”, czyli pieniądze nie śmierdzą. Musimy podejść do tego ze zrozumieniem, ponieważ utrzymanie państwa było kosztowne i przez dwa tysiące lat nic się w tej kwestii nie zmieniło. Władcy wprowadzali więc nie tylko nowe podatki, ale także zmniejszali zawartość szlachetnego kruszcu w bitych ze swoim wizerunkiem monetach. Pieniądz tracił wartość!

Może dlatego Pliniusz Starszy (23 n.e. – 79 n.e. ), wielki uczony, napisał w „Historii Naturalnej”, że „diament nie tylko największą cenę ma spośród drogich kamieni, ale także z wszelkich rzeczy ludzkich”. Aż trudno to sobie wyobrazić, jak cenne były diamenty. Juliusz Gajusz Cezar (100 p.n.e. – 44 p.n.e.) , znakomity strateg, mistrz we władaniu mieczem, kupił piękną perłę za sześć milionów sestercji, co odnotował skrupulatny Swetoniusz (69 n.e. – 130 n.e.) Sześć milionów sestercji, to – jak mawiają współcześnie – kupa kasy. A mimo to Pliniusz nie wymienił na pierwszym miejscu cenionych przez wieki pereł, ani rubinów, szafirów czy szmaragdów, o których też pisał w swoim dziele, tylko przyznał prymat właśnie diamentom. Juliusz Cezar zaciągał wielkie długi i miał lekki stosunek do pieniędzy. On i inni patrycjusze utracjusze, żyli bardzo kolorowo, bo przecież piekła nie było. Aż…

Aż niejaki Szaweł z Tarsu, który najpierw prześladował chrześcijan w Jerozolimie, raptem nawrócił się w drodze do Damaszku i przyjąwszy imię Paweł ( 5-10 n.e. – 64-67 n.e.) – zaczął głosić, że Chrystus zmartwychwstał. Wędrował przez całe cesarstwo, nazywając Rzymian poganami i kłuł w oczy swoją skromnością, gdyż utrzymywał się z pracy własnych rąk, szyjąc namioty. Bogactwo stawało się czymś wstydliwym, a bogacz grzesznikiem. Najdobitniej wyraził to Mateusz, przytaczając słowa Chrystusa: ”Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego” (Mt 19,24). Powtórzył to później w swojej ewangelii uczeń Pawła Marek (Mk 10,25). Na szczęście ucho igielne, to nie ucho od igły, bo wtedy bogactwo byłoby równoznaczne z wiecznym potępieniem. Jak wielbłąd, nawet najmniejszy, mógłby przejść przez ucho od igły? Ucho igielne, to była wąska brama w Jerozolimie, przez którą objuczony wielbłąd z trudem się przeciskał. Wiedzieliśmy o tym od urzędników w Judei i było to jakoś pocieszające, że bogaty też ma szanse na zbawienie. Współczesnych milionerów odsyłamy do prac profesor Barbary Świderkówny, która wspaniale rozumiała starożytność i Biblię.

Ale co z diamentami, mogą pomóc czy przeszkodzić w zbawieniu? Wybitny dominikanin, hrabia Joachim Badeni ( 1912 – 2010 ) przytacza w „Tajemnicach Bożej Obecności” (Wydawnictwo M, Kraków 2012) fakt z życia swego znajomego. Mężczyzna ten szpiegował podczas II wojny światowej na rzecz mocarstw zachodnich „… aż został wykryty przez gestapo. Wezwano go, wiadomo, co za to groziło – albo obóz, albo od razu śmierć. Jego znajoma dała gestapowcowi wszystkie swoje klejnoty, wszystko, co miała. Miała tego dość dużo, była dość bogata przed wojną. Dała wszystkie klejnoty, ukochane kolczyki, bransoletki, naszyjniki, perły, diamenty, wszystko dała, wykupiła go. Był wolny. On ją pamiętał i nosił ją w sercu, słabo ją znał. Nosił ją w sercu, bo odkupiła go za cenę wszystkich swoich klejnotów”.

Wypełniła najważniejsze, ewangeliczne przykazanie: miłuj bliźniego swego jak siebie samego.
Zważywszy na powyższe, uznajemy za udowodnione następujące twierdzenie: droga do zbawienia bywa usłana diamentami.

Dlatego nie zwlekajcie, w trosce o własną duszę, kupujcie diamenty.

Paweł Lewandowski